Lisa wyjechała do Nowego Jorku i na tym skończyła się jej gonitwa za marzeniami. Nie jest w stanie iść do przodu, sprawić, by było lepiej. Nie pomagają nawet używki, więc postanawia ze sobą skończyć. Jednak Bóg okazuje się istnieć, a nawet dać jej drugą szansę, którą postanawia wykorzystać. Nadarza się to, gdy poznaje chłopaka ciekawego środowiska narkomanów.
Requiem dla snu obejrzałam na dość długo zanim zainteresowałam się marsowymi opowiadaniami i zafascynowałam ich muzyką, jednak uznałam czas tworzenia tego filmu za najlepszy dla akcji mojej historii. Uwielbiam ten obraz, temat narkomanii jest dla mnie szalenie interesujący, a do tego kocham Nowy Jork.
Właściwie nawet przepraszam za depresyjność Lisy, którą przywiozła z aury stanu Waszyngton, a zwłaszcza z siebie samej. Niestety, w moim stanie nie potrafię stworzyć jej jako wesołej optymistki, mogę tylko obiecać, że nie postąpi jak Elise w Mr. Nobody.
Mam nadzieję, że uda mi się dość przekonująco stworzyć postać Jareda i siedzieć w jego głowie; czytałam, że nie powinniśmy używać jako narratora płci przeciwnej, lecz używanie narracji pierwszo- i trzecioosobowej wydało mi się zbyt pogmatwane. Postaram się, by był jak z krwi i kości oraz nie przekazać mu depresji bohaterki.
Czy nie brakuje mi większej ilości bohaterów? Częściowo. Chciałabym od początku wtoczyć w akcję zespół, jednak nie mogę. A poza nimi raczej nie będzie zbyt wielu bohaterów, nie lubię mnóstwa wątków, bo to jeszcze trudniej ogarnąć.
Zawsze staram się trzymać faktów, ale nie mogę wiedzieć wszystkiego i czasem potrzebuję wpleść fikcję literacką lub po prostu pozwolić wyobraźni działać. Choćby nie mogłam się dowiedzieć kiedy dokładnie kręcono Requiem; z moich informacji Jared był z Cameron od 2000 roku, a na pewno (?) podczas przygotowań reżyser nakazał mu przez miesiąc unikać seksu i cukru, więc nie mógł z nią spać, a w maju 2000 film już został zaprezentowany na festiwalu w Cannes.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę o choć krótką opinię, by móc pisać lepiej! Bo po co udostępniać, skoro nie ma odezwu, że ktoś czyta?